Korzyści społeczne z istnienia środowisk LGBT i ich przystawek.

Przynajmniej ja nie potrafię wskazać ani jednej. Od paru dni drapię się po rogach i nie znajduję niczego, co byłoby korzyścią dla społeczeństwa wynikającą wyłącznie z seksualnej odmienności tych ludzi. Czy jest choć jedna osoba, która potrafi wykazać społeczne korzyści, których próżno by szukać wśród ludzi o heteroseksualnej orientacji?

Dopisuję. Nie ma żadnych korzyści społecznych, które byłyby zawdzięczane wyłącznie tym ludziom, co nie wyróżnia ich w pozytywnym sensie. Dlatego nie ma żadnego powodu do spełniania absurdalnych mrzonek tego środowiska.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Seksupodobania nie tylko spod kilku liter i paru kolorów.

Temat fanaberii osób o nietypowych zachciankach seksualnych niesłusznie byłby ograniczony jedynie do kręgu gejów i lesbijek. Rozmaite dziwactwa są także przypadłością osób heteroseksualnych. Kiedyś miałem dostęp do encyklopedii medycznych i z nich dowiedziałem się o istnieniu rzeczy, o których bym nigdy nie pomyślał. W tamtych czasach homoseksualizm określano jako dewiację. Dewiacja to przecież zboczenie. Albo, jeśli tak będzie lepiej, to odchylenie od normy.

Ponieważ ludziom seks jest potrzebny do zachowania gatunku, dlatego normą są pary heteroseksualne, a nie homoseksualne. Pary homoseksualne nie będą mieć potomstwa w wyniku współżycia z osobą z tej samej płci. Oprócz gejów i lesbijek są ludzie aseksualni i biseksualni. Aseksualni są obojętni seksualnie i nie mają pociągu do żadnej płci. Natomiast biseksualni mają pociąg seksualny do obydwu płci. Kiedyś przeczytałem o pedofilach, że oni mają pociąg seksualny do dzieci, bez względu na płeć dziecka.

Wówczas byłem zaskoczony taką informacją, a dziś zadaję sobie pytanie ile osób w środowisku LGBTQ ma jednocześnie skłonności biseksualne i pedofilskie. To samo pytanie dotyczy par oficjalnie heteroseksualnych. A wiarygodnej informacji na ten temat nie spodziewam się znaleźć. Zresztą nie istnieją wiarygodne dane na te tematy, a jeśli dostępne dane są, to są to dane szacunkowe.

Ktoś z moich agresywnych oponentów poinformował mnie, że środowiska spod znaku kilku liter i paru kolorów stanowią od dwóch do siedmiu procent społeczeństw. Źródła informacji podać nie raczył. Więc posłużył się jedynie danymi szacunkowymi niewiadomego pochodzenia. Teraz chciałbym się odnieść do informacji, która obiła mi się o oczy w jakiejś internetowej witrynie. Dowiedziałem, że niektóre osoby ze środowisk gejów i lesbijek zawierają tradycyjne małżeństwa z obawy przed prześladowaniami. O ile taka decyzja jest dość łatwa dla osób biseksualnych (a tak mi się wydaje), o tyle zastanawia mnie, jak sobie radzą z tym geje i lesbijki nie mający pociągu seksualnego do płci przeciwnej.

Przyszło mi do głowy takie rozwiązanie sytuacji, dotyczące obecnych czasów. Obecnie istnieje wiele możliwości zawarcia znajomości korzystając z internetowych portalów. Więc typowy gej, może ożenić się z typową lesbijką i mogą zawrzeć znajomość z podobną sobie parą i mogą popełniać uczynki pani z panią i pan z panem. A w odniesieniu do podobnej sytuacji z dwoma parami biseksualnymi, tam dopiero może się dziać. Ponieważ odczuwam wstręt do homoseksualizmu, sądzę, że typowi geje i typowe lesbijki mają wstręt do kontaktów seksualnych z osobami innej płci.

Teraz przenoszę się do tradycyjnych damsko-męskich związków, które nie są pozbawione rozpusty, co bywa wykorzystywane przez środowiska LGBT z przystawkami, którym zamarzyła się demoralizacja dzieci odebranych rodzicom. Nie wnikam w to, kiedy odbieranie dzieci rodzicom jest słuszne, a kiedy nie jest, ponieważ ten fakt, w żaden sposób nie nadaje tym środowiskom prawa do adopcji dzieci. Jakoś tego oczywistego i logicznego wniosku, chyba nie da się usłyszeć od chcących dzieci deprawować. Tak sobie myślę, że mogłoby dojść do odebrania dziecka parze biseksualnej, a potem takie dziecko mogłoby trafić do pary jednopłciowej, np. dwóch panów o bardzo szerokim wachlarzu seksupodobań.

Jestem ciekawy co w takim przypadku czuliby jego biseksualni i zarazem biologiczni rodzice!!! Czy podobałoby się im wtedy adoptowanie ich dziecka przez parę homoseksualną? Czy biseksualni, biologiczni rodzice mogą kochać swoje dziecko? Myślę, że tak. A skoro tak, to też utrata dziecka byłaby dla nich tragedią. Zaś dla dziecka tragedią byłoby, a przynajmniej mogłoby być pozostanie z rodzicami i jeszcze większą tragedią dla dziecka, byłoby trafienie do pary gejów z poprzedniego akapitu. A skutki takich przeżyć trudno sobie wyobrazić.

Płeć to określenie dotyczące podziału ludzi na mężczyzn i na kobiety. A co z obojniakami? Ci akurat są w zdecydowanie gorszej sytuacji od gejów, lesbijek i pozostałych przystawek. Być po trochu kobietą i po trochu mężczyzną i ostatecznie nie być ani kobietą, ani mężczyzną, to coś zupełnie innego od zaburzeń psychicznych polegających na byciu mężczyzną i czuciu się kobietą. Pamiętam z rozmów mych rodziców, że w moich stronach był ktoś obojniakiem. I to, że ten ktoś stąd wyjechał. Natomiast nic mi nie jest wiadomo o losach tej osoby.

Powoli zmierzam do końca tego monologu. Dla porządku wspomniałem o tym, że wśród osób heteroseksualnych też mają miejsce dziwaczne seksupodobania. Wspomniałem, że jeśli nawet słusznie rodziców pozbawiono dzieci, to takie wydarzenia nie dają to żadnych praw do adoptowania dzieci osobom z LGBT. Wspomniałem też o osobach biseksualnych oraz o zawierających tradycyjne małżeństwa z obawy przed społecznym wykluczeniem. I przede wszystkim istnieniem takich związków małżeńskich można tłumaczyć popieranie fanaberii mających odmienne seksupodobania.

I jeszcze jedno. Kiedy w komentarzu wspomniałem o tym, że były czasy kiedy kamienowano złapanych na uczynku homoseksualnym i jest to nadal praktykowane wśród wyznawców Allacha, nikomu nawet do głowy nie przyszło, że to właśnie tam mieliby prawdziwy powód do narzekania na prześladowania z powodu ich seksupodobań i nikt z nich nie raczył napisać dlaczego tam nie organizują parad równości. No właśnie! Tu nie istnieje prawdziwe prześladowanie i dlatego w takich miejscach można bezpiecznie prowadzić swoją destrukcyjną działalność.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Dawniej dworzec PKP

Dawniej był tu dworzec PKP. Ostatnim regularnie kursującym pociągiem był „Przemytnik”. Kiedyś już chyba o nim pisałem, ale przypomnę, że nazwę zawdzięcza swoim użytkownikom. Przemycano w tym pociągu głównie papierosy i alkohol podejrzanego pochodzenia. Przewożono też na handel towar, który nie był chowany w skrytkach, dzięki czemu wagon mógł trochę dłużej funkcjonować. Korzystali z tego zarówno nasi, jak i przybysze zza miedzy. Obecnie tak wygląda okolica dworca:

Były dworzec PKP w Ustrzykach Dolnych.

Od dłuższego czasu, czyli od pozbawienia handlujących „Przemytnika”, przemycanie towaru, było nadal możliwe przy użyciu samochodów osobowych. Trwało to do pojawienia bardzo dochodowej choroby, w wyniku której znikli przybysze zza miedzy, a wraz z nimi ich towary. Obecnie w związku z trwającą wojną na Ukrainie, powstała dziwna sytuacja. Do Polski zaczęli przybywać ci zza miedzy, z terenów Zachodniej Ukrainy, jeszcze nieobjętych walkami.

W naszym miasteczku, można spotkać Ukraińców w bankach, pod bankomatami, starających się o 500 z plusem i jeszcze o kolejne 300, co niestety obciąży polskich podatników. Niedaleko stąd jest szkoła, a za nią hala sportowa, przy której ustawiono stoisko z ciuszkami i butami dla dzieci. Na stoisku, w języku ukraińskim jest napis bezkosztowna dopomoha Ukraińcam. Czyli nieodpłatna pomoc dla Ukraińców. To jednak ich nie interesuje. Ani razu nie widziałem, aby ktoś tym był zainteresowany. Ale za to widziałem jakimi samochodami jeżdżą „biedni” uciekinierzy. Niejeden mieszkaniec naszego kraju, może o takim aucie jedynie pomarzyć.

Skoro wspomniałem o Ukraińcach wykorzystujących wojnę do realizowania swoich potrzeb na koszt polskich podatników, wspomnę o innej grupie, o przemytnikach. Na placu targowym i pod sklepami, tam gdzie chodzi najwięcej ludzi pojawili się i proponują sprzedaż swoich papierosów i alkoholu, mają też słodycze. Może nawet są to ci sami, którzy korzystają z finansowego wsparcia udzielanego przez Polskę! Tego jednak nie wiem na pewno i mogę się jedynie domyślać.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Szminka w odchodowym kolorze.

Kiedyś mając dość słuchania durnowatych reklam, napisałem właśnie taką reklamę: Szminka w odchodowym kolorze. Jesteś tego warta! Nawet przez myśl mi nie przyszło, że kiedyś zobaczę w takim kolorze pomalowane usta. Zobaczyłem. Jakby tego było mało, krawędzie warg były podkreślone kreską ciemniejszej, takiej barwy podsychającej kupy. O kropki. Posiadaczka ust pomalowanych odchodowym kolorem, a raczej szminką w odchodowym kolorze, miała już tak nienaturalnie grube wargi, że tego faktu nie musiała podkreślać ciemną kreską. Ale podkreśliła.

Opublikowano Uncategorized | 2 Komentarze

Kilka liter, parę kolorów i sporo nieporozumień. Ciąg dalszy.

W tym wpisie poruszę temat mrzonek ludzi ze środowiska spod kilku liter i paru kolorów. Coś mi się przypomniało z przeczytanych dyskusji w innym miejscu. Chodzi o argumentację używaną przez ludzi z tych środowisk, mających uzasadnić ich fanaberie dotyczące prawa do adopcji dzieci. Komentujący na poparcie swoich zachcianek wytykają palcami tzw. patologiczne rodziny, którym odbierane są dzieci, co uważam za szczyt bezczelności i hipokryzji. Przecież fakt, że niektórym rodzicom są odbierane dzieci, w żaden sposób nie uprawnia tych ludzi do adoptowania dzieci odebranych rodzicom.

Nie wiem dlaczego dzieci miałyby trafiać z jednej patologii do drugiej. Bardzo interesujące jest to, jakie kryteria mieliby spełniać ludzie ze środowisk LGBT z przystawkami, aby móc adoptować dziecko. Tak przy tej okazji, wypada przypomnieć, że środowisko LGBT nie jest złożone wyłącznie z samych gejów i z lesbijek, ale są tam jeszcze inne osoby z wypaczonymi upodobaniami. Zastanawiam się ilu wśród tej braci jest osobników z upodobaniami karalnymi. Nie wiem tego, ale tak sobie myślę, że tacy mogą się kryć pomiędzy pozostałymi.

Zastanawia mnie sytuacja dzieci wychowywanych przez tzw. pary jednopłciowe, kiedy jedna z tych osób jest biologiczną matką, lub biologicznym ojcem dziecka. W komentarzu pod poprzednim wpisem, przypomniano mi o takiej możliwości. Są osoby biseksualne, wyznające zasadę: żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek. Podobno pedofile też tak lubią, z tą różnicą, że wolą dzieci od osób dorosłych. A co, jeśli wśród pedofilów są osoby mające pociąg seksualny zarówno do osób dorosłych jak i do niepełnoletnich – i tacy ukrywają się w środowisku LGBT, jako kolorowa przystawka tego środowiska?

Czy im też powinno przysługiwać prawo adoptowania dzieci? A jak można wykluczyć oddanie dziecka w pedofilskie ręce pary jednopłciowej, mającej wszechstronne upodobania seksualne? Wydaje mi się, że nie da się w pełni zabezpieczyć dzieci przed taką adopcją. Jednak jestem pewny, że nie wolno dopuścić do tego, aby ludzie ze środowiska LGBT nabyli prawa do adopcji dzieci. I tym sposobem ograniczyć się da realizowanie paskudnych fanaberii przez to środowisko.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Kilka liter, parę kolorów i sporo nieporozumień.

Tak! Jeśli myślicie, że mój wpis dotyczy tych opisywanych paroma literkami i kolorkami to macie rację! Istotnie mój wpis w jakimś stopniu dotyczy tych ludzi. Tak! Tych ludzi, ponieważ niezależnie od tego jaki kto ma do nich stosunek, to, oni są ludźmi. Do napisania tego tekstu i położenia nacisku na tych ludzi, skłania mnie wymiana zdań, która odbyła się w innym serwisie. W ten sposób wyraziłem się o nich, przez co przeczytałem, że to o mnie świadczy, że ich obrażam. To jak do kropki nędzy miałbym ich nazwać, jeśli nie ludźmi?

Sprzeczkę oczywiście spowodował mój krytyczny komentarz, napisany po obejrzeniu zdjęć z napisem na transparencie „My rodzice”. Zdjęcia nie pozostawiały jakichkolwiek złudzeń, że to może chodzić o coś innego niż LGBT. Napisałem żałosne towarzystwo. Źle, że nie wyjaśniłem tego, co miałem na myśli. To spróbuję to nadrobić tutaj. Trudno, abym bezkrytycznie popierał fanaberie ludzi z tych kręgów i nie sprzeciwiał się swoistemu terrorowi stosowanemu przez mniejszość seksualną wobec większości. Ale tutaj chodzi nie tylko o samych ludzi z tej grupy, ale także o cwaniaków pasożytujących na nich.

Przypomnę o wykorzystaniu pragnących legalnie palić lekarstwo, czyli o zalegalizowanie zielonego listka; czyli marihuany. Na ich fanaberiach udało się cwanemu politykowi dostać do sejmu, ale jakoś to nie zaowocowało zrealizowaniem marzeń oddających na niego swój głos w tej sprawie. Teraz tez działa się z podobną premedytacją, cynicznie prowadząc do skłócenia społeczeństwa, ale przecież głos lesbijki jest przy urnie warty tyle samo, co głos księdza. I niewykluczone, że te głosy okażą się pomocne. Nie tak dawno przypomniał mi o tej zasadzie pan z jednego kanału na YT.

Zanim napisałem o równowartości głosu lesbijki i księdza przy urnie, z przebiegu dyskusji dowiedziałem się o protestach jednych rodziców mających dzieci w gronie LGBT, przeciwko rodzicom innym, wypędzającym takie dzieci z domu. Zaproponowano mi, abym sobie wyobraził, że mam takie dziecko i co bym zrobił. Czy też bym je wygonił? O kropki! Szczyt idiotyzmu, czy zakłamania? Tutaj muszę zaznaczyć, że mogą być takie sytuacje kiedy takie dzieci są wypędzane z domów. Ale, czy tylko takie, a spoza tego grona nie?

Jeśli chodzi o obowiązek rodziców wobec dzieci, to on się kończy z chwilą usamodzielnienia się dzieci. Skoro ci ze środowisk LGBT uważają się za normalnych ludzi, dlaczego nie mieliby się usamodzielnić i ułożyć sobie życia po swojemu, poza domem rodziców? Przecież poza ich ekscentrycznymi upodobaniami oni są rzeczywiście zdolni do pracy i samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie. Rozumiem, że część z nich może mieć trudności ze znalezieniem pracy i mieszkania, ale przed takimi samymi problemami stoją ludzie spoza tego środowiska, a starać się o poprawę warunków życiowych powinni jedni i drudzy.

Akurat tak się składa, że na jednym z forum uczestniczyłem w dyskusji, podczas której zdecydowanie sprzeciwiłem się osobom mającym skłonności do prześladowania tego środowiska. Przypomniałem im, że lesbijki, geje i inni są dziećmi mającymi ojca i matkę, że prześladowanie ich, to dodatkowe zadanie bólu ich rodzicom, że sami mogą stać się rodzicami, czy dziadkami takich osób. Więc jednak kiedyś o tym sam pomyślałem. Na propozycję wyobrażenia sobie bycia ojcem takiego dziecka odpowiedziałem kontrpropozycją. Ma ona związek ze zdecydowanym sprzeciwem wobec zapędów tych ludzi do adopcji dzieci!

Tak więc zaproponowałem swojej oponentce, aby wyobraziła sobie, że jest małą dziewczynką w domu dziecka i stamtąd zabierają ją na wychowanie dwaj panowie, którzy są ponumerowani jako rodzic 1 i jako rodzic 2. Żeby wyobraziła sobie, że nie odrobiła lekcji i miała do szkoły zgłosić się z matką, a poza tym, że do tej samej klasy chodzą dzieci sąsiadów, znające jej sytuację i dokuczające jej w szkole i na podwórku. Dodam do tego, że nigdzie nie spotkałem się, aby upominający się o prawa do adopcji dzieci brali pod uwagę, czy dziecko chce być adoptowane przez taką parę. I jeszcze to, że każde dziecko chce mieć normalną rodzinę, mamę i tatę. I co? Jeśli zostało odebrane rodzinie uznanej za patologiczną, czy też z innych przyczyn znalazło się w domu dziecka ma trafić do kolejnej patologicznej pary?

Niestety moja oponentka nie raczyła na to odpowiedzieć, bo też nie miała co. Miałaby napisać, że takie właśnie byłoby jej pragnienie? Jednak unikanie odpowiedzi na zadane pytanie powoduje powstanie pytania o jej osobowość. Przy okazji tej sprzeczki dowiedziałem się o jakimś hucznie obchodzonym światowym dniu autyzmu. O kropki! Jakkolwiek znane mi są starania o dobre traktowanie dzieci z tymi i z innymi upośledzeniami, tak huczne świętowanie czegoś takiego umknęło mojej uwadze. No to mamy kolejny cyrk! Poczekam na hucznie obchodzony dzień wariata. Pewnie znajdzie się jakaś kanalia żerująca na takich ludziach.

Żeby ktoś nie pomyślał, że mam pogardliwy stosunek do ludzi psychicznie chorych, wyjaśniam, że tym razem też chodzi mi o pasożytów żerujących na nieszczęściu tych ludzi i ich krewnych. Skoro ktoś chce hucznie obchodzić dzień autyzmu, to wypada zapytać jak ten dzień obchodzą chorujący i o to pytam. Jeśli ktoś coś o tym wie, piszcie w komentarzach. Do zahaczenia o to święto doszło w wyniku mojej wzmianki o rodzicach sprawujących opiekę nad swoimi upośledzonymi dziećmi, dziećmi niemogącymi samodzielnie się poruszać, czy też dziećmi agresywnymi, którzy z tego powodu nie mają jak marszów organizować.

Na to poczytałem sobie o trzymaniu takich dzieci w szafach. Nie wiem skąd moja oponentka czerpie takie sensacyjne informacje. Nie wiem dlaczego, ale odniosłem wrażenie, jakoby to według niej miało być chlebem powszednim. Może się mylę, ale uważam, że nie wolno poniżać innych, ale także nie można tolerować jakichkolwiek fanaberii.

Opublikowano Uncategorized | 4 Komentarze

Piosenka ludowa z przerobionym tekstem.

Melodia ludowa.
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Bełkot informatyczny.

Pewien popularny w sieci pan, prowadzi stronę internetową i ma kanał na Tubie. Stronka jest kiepsko prowadzona, a pan na swoim kanale na Tubie, niedomagania strony tłumaczył posiłkując się swoimi polubieniami, które otrzymuje od widzów. Ten pan chce się pokazać jako znawca wszelkich tematów, a to kupa prawda. Brak znajomości zagadnienia zagaduje splatając bzdury. Funkcjonalność jego strony nie ma żadnego związku z polubieniami na YT, a jest ograniczona wydajnością serwera i ewentualnymi limitami transferu.

Sam kiedyś zbudowałem i prowadziłem kilka internetowych stron i nie było żadnych problemów z tymi stronami, czyli funkcjonowały prawidłowo. Faktem jest, że były to strony darmowe z limitami transferu i mogłoby się zdarzyć, że byłyby czasami niedostępne. To mógłby spowodować nadmierny ruch na tych stronach. Nadmierny ruch na stronie tego pana może powodować niestabilność jego strony. A bajki o polubieniach na YT, niech zostawi dla swoich wnuków i doda do nich komentarze ociekające wazeliną.

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

I znowu dezinformacja w sieci..

…. i znowu nakłanianie do donosicielstwa. Gdybym chciał donosić, to na kogo i dlaczego? Co miałbym uznać za dezinformację i dlaczego akurat od niedawna pojawiają się takie propozycje na mojej poczcie? Jednym z przykładów dezinformacji, jest kłamliwe zapewnianie zwiedzających strony internetowe o poszanowaniu prywatności i nakłanianiu do wyrażania zgody na jej naruszanie przez spamerów. Komu i gdzie można to zgłosić, a także z jakim skutkiem? Zaraz będą bzdety o RODO!

Przykładem dezinformacji jest właśnie spam nazywany reklamą. Spam wtłaczany siłą do głów po chamsku, nieliczący się z odbiorcami, ale zapewniający niemałej grupie pasożytów dostatnie życie! Zakładam, że nie o tego rodzaju dezinformację chodzi, ale o rozpowszechniane informacje, które są w sprzeczności z odgórnie narzuconą narracją. No dobrze, ale który z tematów tzw. dezinformacji jest przedmiotem nakłaniania do donosicielstwa?

Zrzut z wiadomości.

Ponawiam pokazanie zrzutu tej wiadomości. W moim odczuciu taka wiadomość śmierdzi z daleka manipulacją. Już poprzednio napisałem, że donoszenie na kogoś, równa się donoszeniu na siebie. Nadal to podtrzymuję. Donoszenie na kogoś, że opublikował coś w dowolnych mediach społecznościowych, jest doniesieniem na siebie, informowaniem jakie strony się zwiedza, co nas interesuje. Kiedy wiatry się zmienią i zaczną wiać z innej strony, owe donosy mogą stać się batem na donosiciela.

Ponowne przyjrzenie się tej manipulacyjnej wiadomości jest spowodowane tym, że otrzymuję ją już kolejny raz od czasu, kiedy najbardziej dochodowa choroba przestała być tematem numer jeden i nawet wiele obostrzeń przestało obowiązywać. Jednak walka z informacją alternatywną wobec narzuconej odgórnie narracji już wcześniej miała miejsce na książce mordek. Wspominałem o tym pisząc o demagogu, rzekomo niezależnym certyfikowanym cenzorze.

Ponieważ nie słucham programów radiowych i nie oglądam telewizyjnych, ani nie czytam wiadomości na spamerskich portalach udających informacyjne, nie wiem kiedy faktycznie rozpoczęło się zwalczanie wiadomości niezgodnych z odgórnie narzuconą narracją. Nie mogę też podać żadnego choćby jednego przykładu uzasadnionej walki z dezinformacją na dowolny temat. Mógłbym za to podać jako przykład tolerowanej dezinformacji, spamu nazywanego reklamą, czy też zabiegi bezczelnie obdzierające internatów z ich prywatności.

Ponieważ spam jest tolerowanym rodzajem dezinformacji, propozycja donoszenia nie dotyczy spamu, ale wszelkiej informacji zgodnej i niezgodnej z prawdą, jednocześnie niezgodnej z odgórnie narzuconą narracją. Obawiam się, że kłamstwo zgodne z odgórnie narzuconą narracją, nie zostanie potraktowane jako dezinformacja, o ile nie zadziała ktoś nierozumiejący swojej roli. Z czymś takim spotkałem się na książce mordek; dostałem trzy dni urlopu od pisania za skrytykowanie antysemickich komentarzy i co jest jeszcze lepsze, nie złamałem żadnego zapisu regulaminu. Może ktoś użył translatora i wyskoczyło mu coś, czego bym nawet nie wymyślił.

Pisząc o translatorze, bardzo często mam wrażenie, że jest to zaprogramowane narzędzie dezinformacji. Pewnych tłumaczeń trudno tak nie oceniać i nie sposób traktować ich jako błąd programu. Jeśli zdania są poprawnie zbudowane, ale mówią coś przeciwnego do tłumaczonego tekstu, to wygląda to na robotę celową. Może się mylę, ale mam takie wrażenia.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Wtikajec.

Dzisiaj jedna Ukrainka oferowała mi sprzedaż jakiegoś alkoholu. Alkoholu nie kupiłem. Irytuje mnie to oferowanie sprzedaży alkoholu z kilku powodów. Jednym z powodów jest zaczepianie i proponowanie w miejscach publicznych kupienia od nich alkoholu, jakby już ktoś niczego więcej nie potrzebował, tylko ukraiński alkohol. Nalegającej na mnie Ukraince, abym kupił alkohol, powiedziałem, żeby dała go swojemu mężowi. O kropki! I się zaczęło.

Ukrainka opowiadała mi, że pracowała w Warszawie jako opiekunka starszej osoby, aby zarobić między innymi na lekarstwa dla swojego schorowanego męża. Męża już nie ma, bo zmarł. A ona przyjęła trzech bieżoncow. W pierwszej chwili nie zrozumiałem kogo przyjęła. Zapytałem ją, jak to jest po rosyjsku, ale odparła, że po polsku też jest bieżoncow. Skojarzyłem to jednak z obecną sytuacją na Ukrainie.

Ukraince chodziło o uciekinierów. Gdyby powiedziała, że przyjęła trzech wtikajców, natychmiast bym zrozumiał o czym mówi. Zapamiętałem z jakiegoś ukraińskiego filmiku wołanie za uciekającą osobą szo wtikajete? Co rozumiem jako czemu uciekasz.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz